Przyszedł na świat 15 maja 1850 w Beyzymach na Wo­łyniu, jako dziecko szlachty. Jego oj­ciec brał udział w powstaniu stycznio­wym i w związku z tym nigdy nie mógł powrócić do domu znajdującego się na terenie Rosji. Obo­wiązek wychowa­nia dzieci spoczął na samotnej matce. Ze swoim ojcem Jan spotkał się dopiero w 1872 roku. Od dzieciń­stwa marzył Jan o kapłaństwie, chciał zostać kapłanem diecezjalnym by móc pracować na Wołyniu lub Podolu. Za radą swojego ojca po ukończeniu gimnazjum w Kijowie wyje­chał do Starej Wsi gdzie prowincjał Franci­szek Kautny przyjął go w grudniu 1872 roku do nowicjatu.
Mistrzem nowicjuszów był w tym czasie o. Henryk Jackowski SI. Żywił on szczególny kult do Matki Boskiej i starał się go zaszcze­pić swoim wychowankom. Cześć dla Maryi utrwaliła się u Jana Beyzyma szczególnie w czasie koronacji obrazu Matki Boskiej Sta­rowiejskiej. Przebywał od w kolegium do 1877 roku gdyż obywał tu jeszcze studia hu­manistyczne i filozoficzne.
Znamiennym w biografii ojca Beyzyma jest rok 1873 kiedy wybuchła w Galicji cholera, a on był jednym z nowicjuszy przeznaczonych do opiekowania się chorymi. Może właśnie wtedy - gdy mógł z bliska obserwować, jak chory człowiek jest zależny od dobrej woli innych ludzi - odczuł, jak bardzo jest po­trzebny tym biedakom. Zdawał sobie sprawę również z tego, że mógł być im pomocny w podwójny sposób: mógł przecież leczyć ich dusze, udzielać im pociechy duchowej, oraz łagodzić ich cierpienia fizyczne.
W Tarnopolu odbył roczny staż duszpa­sterski, w czasie którego był wychowawcą młodzieży.

W 1897 r. rozpoczął studia teo­logiczne w Krakowie. Tam też cztery lata później przyjął święcenia kapłańskie z rąk bpa Albina Dunajewskiego. Następnie wró­cił do Tarnopola, gdzie pełnił obowiązki pre­fekta młodzieży konwiktowej. W 1886 roku złożył ostatnie śluby, a rok później przeniósł się z konwiktem do Chyrowa. Po dziesięciu latach pracy poprosił o skierowanie na mi­sje do Indii do pracy z trędowatymi. Z po­wodu nieznajomości języka angielskiego i niesprzyjającego klimatu skierowano go na Madagaskar, gdzie miał pracować wśród francuskich jezuitów - misjonarzy.
 
Od samego początku ojca Beyzyma na Ma­dagaskarze jako jedyny zamieszkiwał z trę­dowatymi, budząc tym samym zdziwienie i nieprzychylność współbraci. Polak wiedział, że chorzy cierpieli nie tylko z powodu bólu fizycznego, który niósł trąd, ale również z powodu skazania na izolację. Postanowił więc zamieszkać i żyć razem z nimi, dzię­ki czemu pozyskał sobie ich wdzięczność i wielki szacunek.

Wkrótce rozpoczął starania o budowę szpita­la. Pieniądze na ten cel otrzymywał od Pola­ków. Prowadził korespondencję z redakcjami katolickich czasopism w Polsce, ich czytel­nicy wspierali finansowo przedsięwzięcie misjonarza. Wiele problemów przysporzyli Beyzymowi jego francuscy współbracia i kolonialiści nie chcąc wydać zezwolenia na budowę. Po wielu trudach udało się jednak ten cel zrealizować. Szpital pod wezwaniem MB Częstochowskiej otwarto w roku 1911. Pielęgniarkami zostały siostry św. Józefa z Cluny. Po zrealizowaniu tego dzieła ojciec Jan nadal z wielkim zaangażowaniem niósł pociechę cierpiącym mimo wielu oporów ze strony przełożonych. W roku 1912 zachoro­wał na febrę i zmarł po dwumiesięcznej cho­robie. Ojciec Jan Beyzym został beatyfiko­wany przez Jana Pawła II 18 sierpnia 2002 roku.

Jego doczesne szczątki spoczywają w Bazylice NSPJ oo. Jezuitów w Krakowie przy ul. Kopernika.
Początek strony

Boot template designed by starawies.net