Historia Sanktuarium

W historii kultu nie można pominąć złożonego w 1925 roku przed obrazem Matki Boskiej Starowiejskiej, jako votum, złotego krzyża (pektorału) z relikwią św. Stanisława Kostki oraz złotego łańcucha, po zmarłym w opinii świętości biskupie przemyskim Józefie Sebastianie Pelczarze, który został kanonizowany w 2003 roku w Rzymie przez papieża Jana Pawła II.

Nabożeństwa przed cudownym obrazem miały specjalną oprawę muzyczną. 26 II 1926 roku spotykamy wzmiankę, że ikonę odsłonięto przy potrójnym dźwięku tradycyjnych trąb i bębnów.

8 września 1927 roku obchodzono uroczyście 50. rocznicę koronacji obrazu. W uroczystości wzięło udział ponad 100 000 ludzi. Podczas uroczystości ogłoszono dokument papieża Piusa XI z dnia 7 VIII 1927 roku nadający kościołowi pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Starej Wsi tytuł bazyliki mniejszej.

W czasach saskich (1697—1763) nastąpił znaczny wzrost kultu obrazu Matki Boskiej Starowiejskiej. Przyczynił się do tego przede wszystkim biskup przemyski Aleksander Fredro i sprowadzeni przez niego paulini. Mamy zachowane także wiadomości z czasów poprzedzających ten wybuch kultu. Oto niektóre fakty:

W 1709 roku franciszkanie z Krosna podczas odpustu na święto Narodzenia NMP ofiarowali w imieniu miasta Krosna wielkie wotum srebrne. W 1720 roku dzwonnik farny wypiekł na odpust 6000 komunikantów. W 1723 roku biskup Jan Krzysztof Szembek, podczas wizytacji kościoła starowiejskiego, ofiarował wielkie srebrne wotum.

Jego następcy, wspomniany Aleksander Fredro oraz Wacław Sierakowski również hojnie obdarzyli kościół starowiejski. Nie sposób pisać o wotach, których spisy są zachowane, składanych przez szlachtę, mieszczan i chłopów. W dniu konsekracji nowej świątyni (2 VII 1760 r.) cudowny obraz Zaśnięcia i Wniebowzięcia Matki Boskiej został uroczyście przeniesiony do obecnego kościoła.
Przez 58 lat (1728—1786) swojego pobytu w Starej Wsi paulini godnie propagowali kult maryjny. Warto dodać, że w 1728 roku wydano, dziś już zupełnie unikatowy, miedzioryt z przedstawieniem obrazu i następującym podpisem: Ozdoba Podgórza. Matka Boska w Starej Wsi pod Brzozowem cudowna. Pod strażą OO. Paulinów fundowanych przez J. W. Fredrę i Przew. Goźlińskiego Kan. Przem. i Prób. Brzóz, od 1728 r.
W 1728 r. wykonano kopię obrazu Matki Boskiej, która obecnie znajduje się w Skarbcu w Starej Wsi.

Za pierwszego pobytu jezuitów w Starej Wsi (1821—1848) kult maryjny był propagowany dość skromnie. Należy wspomnieć odpust na uroczystość Wniebowzięcia NMP w 1835 roku, gdy sumę pontyfikalną celebrował biskup Michał Korczyński.

W kościele starowiejskim zaczęto odprawiać nabożeństwa majowe bardzo wcześnie, bo po 1840 roku. Od 1852 roku rozpoczyna się drugi pobyt jezuitów w Starej Wsi trwający do chwili obecnej. Druga połowa XIX wieku stanowi okres szczytowy w dziejach kultu Matki Boskiej Starowiejskiej. Założono wtedy m. in. bractwa:

Niepokalanego Serca Marii (1859), Św. Rodziny (1893) i Arcybractwo Różańca Świętego (1893). W 1892 roku powstała w Starej Wsi Kongregacja Mariańska dla ziemian, a w 1893 roku dla ziemianek.

Wielce tragicznym wydarzeniem w dziejach kultu Matki Boskiej w Starej Wsi było spalenie cudownego obrazu Zaśnięcia i Wniebowzięcia NMP. Wydarzenia te miały miejsce nad ranem 6 grudnia 1968 roku. Komuniści chcieli zniszczyć kult maryjny oraz zemścić się na jezuitach, którzy nie byli im ulegli.

Całość staranie zaplanowano i przeprowadzono używając napalmu. Od początku śledztwa prokuratorzy fałszując fakty, kierowali podejrzenia na samych jezuitów, którzy mieliby przez zaniedbanie lub celowo dla rozgłosu podpalić obraz. Uległ zniszczeniu przedmiot kultu, pomnik kultury polskiej a zarazem dzieło sztuki malarskiej wysokiej klasy z początku XVI wieku.

Pożar w starowiejskim sanktuarium nie był odosobnionym wypadkiem. Z „niewyjaśnionych przyczyn” spłonęło wiele kościołów lub wnętrz kościelnych na terenie całego kraju. Podpalenia były powiem jednym z elementów bezkompromisowej walki komunizmu z Kościołem. W samej tylko diecezji przemyskiej odnotowano kilkadziesiąt podpaleń i pożarów.

Pożar obrazu matki Bożej w Starej Wsi był poprzedzony serią pozorowanych włamań i grabieży świątyni. Mieszkańcy Starej Wsi wspominają o mężczyznach interesujących się obrazem pod koniec lat 60., - jego zabezpieczeniami, dojściem, ruchem wiernych… Uwagi parafian nie ubiegły również krzątające się wokół świątyni po zmroku sylwetki. Nikt jednak wtedy nie mógł przewidzieć następstwa tych incydentów.

Na podstawie relacji naocznych świadków, zebranych przez o. Kazimierza Kucharskiego SI zostały odtworzone chwile poprzedzające pożar oraz jego przebieg.

Wieczorem, 5 grudnia około 19:00 zamknięto kościół oraz wyłączono zasilanie elektryczne jak wspomina br. Stanisław Bąk SI: po roratach zamknąłem kościół /…/ świece gasił tego wieczoru ojciec Jan Przygoda… następnie w towarzystwie ojca Mikulskiego wyłączyłem prąd w całym kościele. Zamknąłem zakrystię a klucze oddałem do pokoju ojca proboszcza.

Tragicznego dnia 6 grudnia 1968, około godz. 4:50 jako pierwszy do kaplicy domowej wszedł brat Wincenty Moszkowicz SI: W kaplicy jeszcze nikogo nie było. Poczułem swąd dymu, ale go widać nie było. Byłem przekonany, że to jest po prostu dym z kotłowni… W tym czasie usłyszałem ko kościele stuk podobny do takiego, jak Ignac czyści ruszty. Dziwiło mnie trochę, dlaczego tak wcześnie.

O godzinie 5:00 zadzwoniono na „Anioł Pański”. Idący do kaplicy ojciec rektor Karol Miziniak SI, pierwszy zauważył w oknie kościoła czerwień ognia. Na alarm zbiegi się wszyscy domownicy. Natychmiast zawiadomiono Zawodową Straż Pożarną w Brzozowie.
W pierwszej chwili po wejściu do kościoła wszystko spowijał gęsty i gryzący dym. Proboszcz, o. Jan Przygoda SI zabrał z tabernakulum Najświętszy Sakrament kiedy cały ołtarz stał w ogniu.

Obraz gaszono od strony prezbiterium oraz z przejścia za obrazem. Zabezpieczające obraz grube blachy były rozpalone do pełności. Klerycy zabezpieczeni jedynie mokrymi ręcznikami przykładami do twarzy walczyli z ogniem do czasu przybycia straży pożarnej.

Gdy odsłonięto na bok rozgrzaną potężną blachę zabezpieczającą cudowny obraz od tyłu było już po wszystkim. Zamiast cudownego obrazu – czarna czeluść; w kościele pełno dymu, a w dole miotające światłą latarek i reflektorów…

Zniszczenie obrazu nie przyczyniło się do upadku sanktuarium, lecz przeciwnie, do wzmożenia w nim ruchu. Wydatnie wzrosła liczba pielgrzymek, a obraz odtworzono w postaci kopii.


     

Początek strony

Boot template designed by starawies.net