W dniu 21 listopada 2020 r odszedł do Pana o. Marian Kępka Jezuita.

Znaliśmy go bardzo dobrze, bo od 22 lat byliśmy razem w Kręgu Domowego Kościoła.

Wyjeżdżaliśmy całym Kręgiem wiele razy:
-na Kopią Górkę – w Krościenku nad Dunajcem,
-do Zakopanego,
-byliśmy razem w Rzymie – na Monte Casino,
-spotykaliśmy się na wielu Rekolekcjach,
-co roku w maju na imieninach na Willi.

Spotykaliśmy się co miesiąc (oprócz wakacji) w domach rodzin, należących do Kręgu pw. Błogosławionego Edmunda Bojanowskiego, aby modlić się wspólnie.

Rozważać słowa Pisma Świętego i dzielić się swoimi radościami, doświadczeniami, porażkami po prostu życiem.

Ojciec Marian był zawsze z nami, dawał nam wskazówki, dzielił się swoim życiem kapłańskim.

Był naszym moderatorem, ojcem duchowym.

Spotykaliśmy się na rekolekcjach wakacyjnych, tematycznych i na oazach modlitwy.

Zawsze był pozytywnie nastawiony do drugiego człowieka, słuchał nas, naprowadzał, był cierpliwy i po prostu zawsze był.

Ojciec Marian Kępka to kapłan, Jezuita o wielkim sercu i życzliwości.

To za jego staraniem została przywrócona do pełnego blasku Willa Starowiejska.

Sam ofiarował wszystko co miał.

Na przestrzeni tych lat odbyło się tam wiele spotkań modlitewnych, rekolekcji różnych grup.

To miejsce jest nam bardzo bliskie i jesteśmy przekonani, że tam płynie Łaska Boża do ludzi.

Zjednał sobie lokalną społeczność i stworzył taką małą parafię bez Proboszcza.

Wierni przychodzili do kaplicy pw. Trzech Króli na niedzielne Eucharystie w tygodniu i inne nabożeństwa w ciągu roku.

Ojciec Marian powtarzał nam często:

Pan Jezus cię kocha, zaufaj Panu Bogu i uwierz w Jego Wielkie Miłosierdzie”.

Zapewne to wielkie zaufanie wyniósł z nauki Św. Ignacego założyciela Zakonu Jezuitów, który zachęcał:

byśmy ufali Panu Bogu tak, jakby wszystko od Niego zależało, ale dokładali wszelkich starań tak, jakbyśmy sami mieli to wszystko zdziałać”.

Kiedy znalazł się w szpitalu dzwonił do nas, rozmawialiśmy wiele razy, ale było mu coraz trudniej przy terapii tlenowej.

Mówił do mnie: ”Józefie, przyjąłem już Namaszczenie Chorych, jestem pojednany z Panem Bogiem, czas szykować sobie miejsce tam w Górze”.

A ja mu odpowiedziałem: proszę ojca, tam u Pana jest miejsce dla każdego z nas, ale nie ma się tam co śpieszyć. Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy na Kręgu.

Nie ma już wśród nas żyjących o. Mariana Kępki, jest już u Pana.

A my jak takie sieroty („bez ojca”) zostaliśmy jeszcze tu na Ziemi.

Wierzymy, że Dobry i Miłosierny Bóg okaże mu Swoje Wielkie Miłosierdzie i włączy do grona Swoich wybranych.

Ojcze Marianie będzie nam ciebie brakowało.

Dobry Jezu o Nasz Panie, daj mu wieczne spoczywanie.

Anna i Józef Tomkiewicz